Z powodu przerwy technologicznej dostawa fototapet może się nieznacznie wydłużyć.
➡Jesienne wariacje 🏡 na ścianach 🎉 ✴️✴️22% taniej ✴️✴️ wszystkie dekoracje. Podaj w koszyku kod:🍂🍂 JESIEŃ 🍁 i ciesz się z oszczędności.
Podaj w koszyku kod: JESIEŃ rabat naliczy się sam
-22%

Poskromienie złośnika

Wrzaski, rzucanie przedmiotami, tarzanie się po podłodze, plucie i nieskoordynowane machanie rękami. To nie scena z „Egzorcysty”, ale atak histerii małego dziecka. Niektórym zdarza się rzadko, niektórym codziennie. Emocje, jakie wywołuje takie zachowanie u rodziców, są jednak u wszystkich mniej więcej takie same – bezradność, zdenerwowanie i …złość na małego człowieka, który funduje domownikom takie przedstawienie.

 

Zanim jednak zbyt gwałtownie zareagujemy na tego typu zachowanie, musimy zdać sobie sprawę, że histeria u dziecka jest oznaką silnych emocji, których przyczyny leżą czasem w przeżyciach pozornie niezwiązanych z bieżącą sytuacją. Mówiąc prościej: szkrab, który nie posiadł jeszcze umiejętności racjonalnego wyjaśniania przyczyn swoich frustracji, wyraża je poprzez histeryczne zachowania. Nasza postawa w takiej sytuacji może okazać się kluczowa, jeśli chodzi o uspokojenie nastroju dziecka. Gwałtowna reakcja jedynie pogorszy sytuację i jeszcze bardziej nakręci histerię u malca.

Pomóc może natomiast opanowanie i nieokazywanie buzujących w nas emocji. Bo nie ma co ukrywać – takie dramatyczne zachowania dziecięcia mogą wywołać w nas bardzo silnie negatywne uczucia. Cały myk polega na tym, żeby nie okazać ich dziecku i dać mu jak najwięcej wsparcia. Wiem, łatwo powiedzieć… Całe szczęście są pewne metody, które pomogą nam właściwie zareagować na histerię malucha.

Po pierwsze: nadajmy w swojej głowie właściwy wymiar sytuacji. Bo histeria dziecięca zwykle gorzej wygląda, niż problem, który stał się zapalnikiem do jej wybuchu. Świadomość tego faktu pozwoli nam zdystansować się do przedstawienia, rozgrywającego się nam właśnie przed nosem. W czasie napadu histerii z pewnością do dziecka nie trafią żadne racjonalne argumenty. Dlatego też wszelkie edukacyjne pogadanki możemy sobie darować. Bezcelowe jest również w takiej chwili jakiekolwiek przekonywanie malca do swoich racji. Z kolei całkowite zignorowanie tak oczywistych oznak złości u dziecka też nie jest dobrym pomysłem, gdyż może sprawić, że malec poczuje się samotny w swoim cierpieniu i nieważny.

Cóż więc począć? Na wiele dzieci działa przytulenie. Możemy spróbować przygarnąć do siebie roztrzęsionego malca – porządny, ciepły przytulas i zapach mamy może podziałać uspokajająco na dziecko. Może, ale nie musi.
Jeśli z wrzasków malucha uda się wyłowić jakieś roszczenia, wówczas spokojnie odpowiedzmy mu, dlaczego nie możemy spełnić jego prośby. Krótko i na temat – bez rozbudowanej argumentacji, bo to i tak nie ma sensu. Nie ma też sensu powtarzanie bez końca tego samego: trzykrotne przedstawienie dziecku swojego stanowiska absolutnie wystarczy i na pewno do niego trafi. Ciągłe dopytywanie się o to samo, w akompaniamencie tupania, to również wyraz histerii.

 

Dajmy jej zatem wybrzmieć. Znaczy histerii. Bądźmy blisko, żeby dziecko wiedziało, że jest bezpieczne i może w każdej chwili się do nas przytulić. Na niektóre dzieci może podziałać również odwrócenie uwagi i zajęcie ich czymś innym niż własny problem. Warto wypróbować tą metodę. A nuż okaże się skuteczna.

Zdarzyć się może, iż łzy wysychają, dziecko zapomina już o swoim kłopocie, a histeria, ergo wrzaski, tupanie, tudzież wycie trwają w najlepsze. Jeśli nasze słoneczko zobaczy, że posługując się tą metodą może osiągnąć swój cel, czyli spełnienie jego żądań – to koniec, przepadliśmy z kretesem i mamy zagwarantowany następny raz.Podobnie, jeżeli będziemy zanadto zwracać uwagę i przejmować się napadem histerii. I odwrotnie: jeśli malec zorientuje się, że nic nie osiągnie, wówczas szybciej się uspokoi i jest szansa, że nie będzie więcej próbować tej metody.

Choćbyśmy się więc nie wiadomo jak gotowali wewnętrznie, na zewnątrz spróbujmy okazać umiarkowany dystans do spektakularnych zachowań małych królów i królowych dramatu. Jeszcze jedna istotna sprawa. To, że podczas dziecięcego wybuchu złości nie dotrzemy do głównego aktora całego spektaklu z jakimikolwiek konstruktywnymi uwagami – to pewne. Ale gdy dziecko się uspokoi, koniecznie porozmawiajmy z nim o jego zachowaniu. Wypytajmy o przyczynę histerii i podkreślmy, że nie pochwalamy takiej reakcji.
Specjaliści twierdzą, że dziecięce histerie na ogół zanikają około czwartego roku życia, bo wtedy mali ludzie zaczynają sprawniej artykułować swoje potrzeby w inny sposób. Cóż…pozostaje nam w to wierzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.